Słowo Boże

I Niedziela Wielkiego Postu rok C

madonna_del_silenzio11-200x200

Łk 4, 1-13

Niektórzy Ojcowie Kościoła zwracają uwagę, że Jezus najpierw poszedł nad Jordan tam został napełniony Duchem Świętym a dopiero potem wyszedł na pustynię. Bez tego uprzedniego wydarzenia byłoby trudno opierać się pokusom. Może warto na początku Wielkiego Postu zwrócić się z modlitwą do Ducha Świętego, by wspierał nasze wysiłki i wyrzeczenia nie zostawiał na samych. Jezus jest kuszony przez diabła rzeczami dobrymi, chlebem, władzą, sławą. Czy nie składamy sobie życzeń dużo pieniążków, pieniędzy, sukcesu. Rzeczy same w sobie nie są złe, ale środki jakich używamy by je zdobywać. Jakie one są podobają się Bogu czy nie? Jezus na pierwszą pokusę odpowiada: Nie samym chlebem żyje człowiek ale każdym Słowem, które pochodzi z ust Bożych. Na drugą pokusę władzy, mówi: Bogu samemu będziesz służył i jemu oddawał pokłon. A na trzecią, sławy łatwego życia: Nie będziesz wystawiał Pana Boga swego na próbę. W pierwszej pokusie Jezus wskazuje, że trzeba najpierw słuchać Bożego Słowa by potem podejmować decyzje. W drugiej, że jedynym Bogiem jest właśnie On Jezus Chrystus Syn Boży jedyny w Trójcy Osób. W trzeciej pokusie Chrystus wskazuje nam cierpliwość i wytrwałość jako lekarstwo na nasze utrapienia, przeciwności. Pokusy są po to jak twierdzą Ojcowie Kościoła, byśmy je rozpoznawali i przeciw nim walczyli, modlitwą, jałmużną i postem.

IV Niedziela zwykła rok C

mphoto

Łk 4 21-30

Po co Jezus przychodził do Nazaretu swojego rodzinnego miasta. Po co to wydarzenie z jego życia i co ono nam mówi? Może jak słuchamy później Ewangelii, mają na jaw wyjść zamysły serc wielu. Na pewno Jezus bezpośrednio mówił jaka jest jego misja, że jest obiecanym Mesjaszem. I w to głoszenie trudno było uwierzyć. Jak to ktoś, kto się z nami wychował, kogo znamy, z kim się bawiliśmy, albo pamiętamy go jako chłopca. To niemożliwe, by taki był plan Boga i jeszcze akurat Jego wybrał Bóg? Może takie wątpliwości rodziły się w sercach słuchających. I dlatego żądali znaku, udowodnij. Jaka była odpowiedź Jezusa, mówił: tylko wśród swoich może być prorok tak lekceważony. Dzisiejsza Ewangelia mówi o niedowiarstwie, braku wiary w Boga-człowieka. To wielka tajemnica. Bóg żył i żyje wśród ludzi. Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Mogę tę prawdę odrzucać albo przyjmować codziennie na nowo. Może to był cel wizyty Jezusa w Nazarecie by ludzie dokonali wyboru, zyć Bogiem albo bez Niego.

II Niedziela po Bożym Narodzeniu rok C

images.duckduckgo

J 1, 1nn

Święty Jan Apostoł, w prologu Ewangelii używa przeciwstawnych sformułowań, światłość – ciemność, mówi o życiu jakie jest w Bogu, ale i o śmierci wewnętrznej bez Niego. Ciemności według Jana nie mogą ogarnąć światłości. To zdanie pełne nadziei, wypowiedziane przez człowieka, który widział niejedno a zwłaszcza ukrzyżowane ciało Jezusa. Chrystus przyszedł do swojej własności a swoi go nie przyjęli. Czy to nie o nas, nie przyjmujemy Chrystusa w modlitwie, natchnieniach, jego mądrości. A jednak … wszystkim tym, którzy przyjmują Chrystusa, szukają go to Słowo-Wcielone daje moc, byśmy stawali się dziećmi Bożymi. Jak stawać się tym dzieckiem Boga, tak jak Maryja zachowywać w sercu usłyszane Słowo, żyć nim i według niego postępować.

III Niedziela Adwentu rok C

images.duckduckgo

Łk 3, 10-18

Dwa tysiące lat temu ludzie przychodzili do Jana Chrzciciela i pytali co mamy czynić, robić, żeby przygotować się na przyjście Mesjasza. Innymi dzisiejszymi słowy: Co mamy robić, żeby być przygotowanym na spotkanie z Bogiem. Wtedy Jan odpowiadał: masz dwie suknie, jedną oddaj. Czy chodziło tylko o jakieś ubranie? Wtedy suknia to było coś znacznie cenniejszego niż ubrania w naszej szafie. Innymi słowy Jezus zachęcał: oddaj innym coś cennego dla ciebie. Celnikom i żołnierzom przypominał: wypełniajcie dobrze swoje powołanie. A do nas w XXI wieku mówi to samo. Wypełniał dobrze twoje powołanie: męża, żony, mamy, taty, babci, dziadka, samotnego czy samotnej, księdza. W każdym powołaniu jest coś istotnego i wtórnego. Mamy dobrze wykonywać to co istotne. I tak mamy oczekiwać Mesjasza. Nie chodzi oczywiście o zdanie weźmy się i zróbmy. Dzisiejsza Ewangelia jest jak przetarcie oczu, zobacz do czego Bóg cię wzywa, a jeśli tego nie wiesz to posłuchaj jeszcze raz Ewangelii może wtedy zrozumiesz.

II Niedziela Adwentu rok C

02b

Ewangelista Łukasz Ł, 3, 1-6, przypomina nam dokładną datę rozpoczęcia publicznej działalności przez Jezusa Chrystusa. Po co to robi? Żeby przekonać nas, że Jezus był konkretną prawdziwą osobą, nie zjawą ani duchem, ale prawdziwie Synem Bożym. Ten Syn jak wierzy Kościół, przyjdzie powtórnie sądzić żywych i umarłych. I na to przyjście Jezusa mamy czekać. W jaki sposób, podpowiada nam Jan Chrzciciel, nawrócić się, zwrócić do Boga, odwrócić od grzechu, czyli wszystkiego co ma choćby pozór zła. Mamy prostować zawiłe ścieżki do Boga. Innymi słowy mamy coś robić, coś możnaby to nazwać religijnego. To coś to może być modlitwa, ta tradycjna, lub psalmami, to może być przyjście na roraty, z najbliższymi. Mogę pokazać Bogu, czekam na ciebie, to jest dowód. Pan Bóg nie wymaga od nas jakiś niezwykłych czynów, ale pragnie byśmy się do niego nawracali, zwracali całym naszym sercem, umysłem i wolą.

XXXIII Niedziela rok B

Mk 13, 24

Dzisiejsza Ewangelia odpowiada na pytanie kiedy Chrystus przyjdzie powtórnie, bo że przyjdzie jak mówi jeden z Ojców Kościoła to nie ma żadnych wątpliwości. W innych Ewangeliach dotyczących powtórnego przyjścia Jezusa czytamy, Podnieście głowy, nabierzcie Ducha zbliża się wasze odkupienie. Mamy nabierać Ducha, otwierać się na Bożego Ducha obecnego w Kościele poprzez sakramenty, przepowiadanie Bożego Słowa, poprzez modlitwy świętych... Jedno jest pewne jeśli nie będziemy świdkami końca świata za naszego życia, to na pewno umrzemy. Św. Paweł będzie pisał i pouczał, dla niego umrzeć to zysk, byle być tylko z Chrystusem. W dzisiejszą niedzielę Kościół Dobrą Nowinę w/g Św. Marka, niebo i ziemia, które znamy przeminą i my z nimi, ale przyjmując Słowo wieczne, możemy, żyć wiecznie.

e8feffb5-4236-44de-ae2a-ca06551bb8c3

XXXII Niedziela rok B

Mk 12, 38n

wdowaUboga wdowa wrzuciła najwięcej, bo wszyscy wrzucali z tego co im zbywało. Jest już późna jesień, liście spadają nawet z tych drzew, które mają je najdłużej. Idzie zima, dni będą coraz krótsze, szybko będzie przychodzić noc. Wszystko to nastraja do refleksji o przemijaniu, kruchości naszego życia. I tak jak w Ewangelii, Jezus przygląda się nam co wrzucamy do skarbony życia wiecznego. Czy w ogóle jestem świadom istnienia takiej skarbony? Nie w sensie zasłużę przez dobre uczynki na niebo, bo jesteśmy zbawienie przez łaskę Boga. Chodzi raczej o to, że Bóg przygląda się mojemu sercu, co daję dla innych, z tego co mi zbywa, z mojego wolnego czasu, z moich zainteresowań, z mojego zdrowia czy też wrzucam wszystko w moje małżeństwo, kapłaństwo, samotność. Jestem dla drugich. Ciekawe jak Jezus kończy swoje obserwacje, bez morału, stwierdza tylko: ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie. To ją właśnie Jezus zauważył i zawołał uczniów, i powiedział im, patrzcie na nią, zobaczyłem to co zrobiła.

XXVI Niedziela rok B

(Mk 9,38-43.45.47-48)

Czy rzeczywiście mamy wyłupywać oczy, odcinać ręce, pozbywać się nóg? Czy chodzi tylko o przenośnię? Najpierw trzeba usłyszeć słowa proroka On był zabity za nasze grzechy, dręczony za nasze słabości. Jezus Chrystus jest tym, który dał się ubiczować, ukrzyżować za nasze grzechy. To On wziął na siebie nasze słabości. My nie musimy odcinać ręki, wyłupywać oka. Po co w takim razie te słowa? Chrystus przestrzega swoich uczniów przed grzechem, śmiercią jaką niosą grzechy. Trzeba nam odcinać się od nich, ale bez Tego, który uczynił to pierwszy nic się nie da zrobić. W Ewangelii Jana czytamy, że Jezus jest tym, który przycina winny krzew, pozwólmy mu odcinać nas od grzechu. Jak to zrobić? Może najpierw usłyszeć przestrogę a potem wołać do Boga, niech w twoich ranach znajdę ja uzdrowienie.

orant 01

XXV Niedziela zwykła rok B

Mk 9, 30

W Ewangelii często zauważamy pewien schemat. Uczniowie mówią, myślą swoje a Jezus próbuje, korygować, zmieniać ich przyzwyczajenia, zachęcać do wyrzeczeń. Niekiedy uczniowie bali się pytać Jezusa o co mu chodzi. Mimo braku pytań Jezus się nie zniechęcał sadzał ich wokół i mówił. A my dziś. Pytamy się Jezusa o co ci chodzi w usłyszanych dziś słowach. Co chcesz mi Jezu powiedzieć? Co mam zrozumieć, czego nie rozumiem? Lepiej mówić do Boga niż nie odzywać się do niego. Chrystus nie pochwalał gadatliwości ale nie nakazywał uczniom nie odzywać się. Co więcej głupie, fałszywe sądy, opinie, rady mogły być wtedy poprawiane. Dziś Ewangelia może sugerować. A może Jezu głupio myślę i mówię, popraw mnie Panie. thumb[1]

XXIV Niedziela zwykła rok B

Mk 8, 27-35

Jezus najpierw pyta się uczniów, co inni mówią o mnie? I oni chętnie odpowiadają a to że jesteś Janem Chrzcicielem, że jesteś Eliaszaem, że jednym z proroków. Ciekawe jak to mówili? Czy ze śmiechem, z drwiną, może poważnie lub z zaciekawieniem, co Jezus odpowie. Tymczasem pojawia się następne pytanie. A wy co o mnie myślicie? Kim jestem? I wtedy odważny jest tylko Piotr. Bardzo odważny bo mówi:  Jesteś Mesjaszem. Ale zaraz potem, już nie myśli po Bożemu. Po wyznaniu wiary w Jezusa Mesjasza, poucza Chrystusa jak jego mesjaństwo ma wyglądać. Bez cierpienia, bez krzyża, bez odrzucenia. Tymczasem Jezus gromi go: Nie myślisz według tego co Bóg mówi ale po ludzku. I jak to ma się do nas? Jestem Piotrem, jestem apostołem i proszę Jezusa Chrystusa bym sam uwierzył, że odrzucenie, niesprawiedliwe osądzenie, cierpienie jest szansą by Bóg był blisko, On jest blisko mnie i dodaje zmartwychwstaniesz.DSCN4161

XXII Niedziela rok B

Mk 7, 1 nn

Firenze1-1024x681Faryzeusze myśleli, że są czyści bo obmywają ręce, i przestrzegają tradycji w swoim zachowaniu. A Jezus im uświadomił, że obmycie zewnętrzne nie czyni człowieka czystym wewnątrz. W naszym wnętrzu, sercu są obecne i dają o sobie znać: złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. A Chrystus przyszedł na świat po to, by opatrywać rany serc złamanych, by leczyć chorych i tych, którzy się źle mają. Faryzeusze myśleli, że nie potrzebują nic więcej poza rytułałem, tymczasem Jezus chciał im uświadomić, że wnętrze człowieka jest chore i potrzebuje Bożej łaski by przemieniać złe myśli, by trwać w czystości, by wyzbywać się złości, zazdrości, podstępu i głupoty.

XXI Niedziela zwykła rok B

J 6, 60

8082

Panie do kogóż pójdziemy, mówi Piotr do Jezusa. Trochę na wyrost mówi te same słowa za nas. Bo dokąd my chodzimy? Przed internet, telewizor, na zakupy, do znajomych, na ploty, idziemy się zrelaksować, uprawiać sport.... Chodzimy też do Kościoła, systematycznie a może czasami. A Piotr mówi do Jezusa - Ty masz słowa życia wiecznego, a Jezus mówił wcześniej, że jego słowa są duchem i życiem. Dokąd iść po ducha i życie? Trzeba nam iść słuchać słów Jezusa. Słuchać w psalmach, czytaniach, modlitwach. To nie dewocja, to wybór taki jak w pierwszym czytaniu z dzisiejszej niedzieli. Wybierajcie komu chcecie służyć, jakiego Pana chcecie słuchać. I wtedy Jozue odpowiedział. Mój dom i ja sam chcę służyć Panu. Warto dziś uczynić swoimi te wyznania, Piotra i Jozuego.

XIX Niedziela zwykła rok B

nazaret1

Nazaret. Fotografia źródło: http://www.slawek-maizner.com/ziemia_swieta.php?id=17

J 6, 41-51

Niektórzy ze słuchających Jezusa  szemrali przeciwko temu co mówił. A Jezus znając ludzkie myśli mówił im: Nie szemrajcie. Czym różni się szemranie od pytań, które stawiamy Panu Bogu, kiedy szemrzemy a kiedy nie. Łatwo nam zapomnieć kim jesteśmy wobec Boga. Żeby słuchać co ma do powiedzenia drugi człowiek potrzeba pokory, a co dopiero kiedy słuchamy Bożego Słowa. W księdze proroka Amosa czytamy, że Bóg tym, którzy wątpią w Jego wszechmoc pokaże: "Szybkobiegacz nie będzie miał gdzie uciec, mocarz nie okaże swej siły, a bohater nie ocali życia; łucznik się nie ostoi, chyży w nogach nie umknie i jeździec na koniu nie ocali życia; nawet najmężniejszy sercem pomiędzy bohaterami w tym dniu będzie nagi uciekał". Współcześni Jezusowi twierdzili, że wszystko już  o nim wiedzą i nie mogli Go słuchać. My uznajmy: Nie znam Ciebie Panie, znam Cię ciągle za mało.

XVIII Niedziela zwykła rok B

pane del cielo

J 6, 24-35

„Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”. Słowa Jezusa przekazane przez św. Jana. Jezus Chrystus jest chlebem, który zaspokaja głód duszy. Ale czy nasza dusza jest głodna? Jeśli są w nas tęsknoty, niespełnione pragnienia, ciągły niedosyt to znaczy, że głód nie został zaspokojony. A jak zaspokoić ten głód? Bóg jest obecny w Słowie jakie do mnie kieruje, w Eucharystii, którą przyjmuje, w tchnieniu życia, które podtrzymuje w istnieniu. Trudno jest uwierzyć, że trwanie w obecności Boga podczas modlitwy, słuchania Słowa, adoracji, syci nas w pełni. A jednak niektórzy święci zapewniają, dają świadectwo, przekonują by szukać Boga. Znaleźć czas by szukać Boga, przychodzić do niego do Jezusa Chrystusa to pewnie czas modlitwy. Może wtedy moja wiara będzie poważniejsza a dusza pragnąć już nie będzie.

XVII Niedziela zwykła

DSCN4088

J 5, 1-15.

Jeden z Ojców Kościoła Jan Chryzostom napisał w komentarzu do dzisiejszej Ewangelii, że Jezus poprosił uczniów, aby dali mu pięć chlebów i dwie ryby. W tej prośbie próbował posłuszeństwo apostołów. Na ile są gotowi oddać mu wszystko co mają. Zobaczmy cud rozmnożenia dokonuje się wtedy kiedy człowiek nie ma już nic wszystko oddała Bogu. W liście do Tesaloniczan czytamy: za wszystko dziękujcie….. To znaczy też wtedy i za to, że nie macie już nic. Czy Eucharystia, Msza Święta nie ma takiego wymiaru. Nie mam już nic, ja dla siebie składam dziękczynienie Bogu i otrzymuję od niego największy dar. To jest ciało moje za was wydane… Ilekroć spożywamy to Ciało, śmierć Pańska głosimy i wyznajemy Jego zmartwychwstanie. Chleb z nieba Ciało Chrystusa jest Chlebem zmartwychwstania, wezwaniem do powstania z grzechu i czuwania. To Boży Chleb Jezusowy dla nas słabych ludzi byśmy mogli przechodzić od tego co jest śmiercią ( nie mamy prawie nic by nakarmić tłumy) do chwały zmartwychwstania ( jedli wszyscy do sytości a pozostałych ułomków zebrali jeszcze 12 pełnych koszów.

XIII Niedziela zwykła

Clipboard05

Mk 5, 21n

Kobieta cierpiąca na krwotok i jej uzdrowienie to nie tylko cud. Ta scena ma też swoją symbolikę. Krew jest symbolem życia oznacza życie, nie przypadkiem dziecko dziedziczy grupę krwi po rodzicach, w jego żyłach płynie krew jego ojca i matki. Póki krew krąży w naszym ciele żyjemy. A co się stanie jak krew z nas wypływa. To tak jaby uciekało z nas życie. Krew Chrystusa, którą pijemy (choć często Komunię przyjmujemy tylko pod jedną postacią) nie zmienia to faktu, że Krew Chrystusa przez Komunię Świętą, krąży w naszym ciele. Stajemy się dziećmi Boga, na nowo wpływa w nas życie. A kiedy krew z nas wypływa? Przez grzech, przez mój egoizm, szukanie siebie, zazdrość, pychę. Ta kobieta przez 12 lat cierpiała, chciała wyzdrowieć i nie mogła, nie pomogali ani lekarze ani pieniądze, pomogło jedno dotknięcię płaszcza Jezusa z wiarą. Niewiarygone może nawet magiczne a jednak. Po to głosimy dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie Synu Bożym bo to Chrystus może zatrzymać mój upływ krwi, kiedy narzekam, jestem znięchęcony, brak mi nadzieji. A gdzie można się dotknąć Jezusa? Słuchając Jego Słowa uważnie, przyjmując Komunię, zwracając się do niego Jezusie Synu Dawida podnieś mnie.

XII Niedziela zwykła

santostefano

 

Wnętrze Kościoła św. Stefana w Wenecji, sklepienie jako odwrócona łódź.

Mk 4, 38

Jezus Chrystus przynaglił swoich uczniów żeby przepłynęli na drugi brzeg jeziora, mimo późnej pory, mimo całodziennego zmęczenia. I jeszcze ta burza nagła niespodziewana, zagrażająca życiu podróżujących, a tu Jezus śpi. Może i my, jak ci uczniowie z Ewangelii zastanawiamy się: czy na pewno w Chrystusowej łodzi jestem bezpieczny. Święci mężowie mówili o Kościele, że jest łodzią płynącą po wzburzonych wodach świata. Co to znaczy być w łodzi Chrystusa? Być ochrzczonym, korzystać z sakramentów, słuchać Bożego Słowa. Ta Boża łódź ma niewidzialne burty. Jeśli jestem w jedności z Chrystusem, to znajduję się wewnątrz łódzi, jeśli nie to tonę w odmętach świata. Jedność z Chrystusem jak opisuje dzisiejsza Ewangelia polega na ufności Bogu w każdej sytuacji, nawet wtedy kiedy wydaje się, że Bóg o mnie zapomniał.

V Niedziela Wielkanocna

04-Vendemmia

J 15, 1-8

Wy jesteście latoroślami, które ja przycinam i oczyszczam – tak Chrystus uczy w dzisiejszej Ewangelii. Nie mówi, głaszczę, chwalę, daję nagrody… tylko przycinam. Są wydarzenia, które możemy odczytać jako przycinanie przez Boga, tylko wtedy cierpimy, bo nie spełniają się nasze plany. Bóg ma inny plan wobec mnie i robi ciach, wie kiedy i po co, to cięcie, którego ja nie rozumiem i nie przyjmuję jako coś dobrego. To dlatego Chrystus powie: trwajcie we mnie a Ja was trwać będę. Trwajcie, pozwólcie być przycinani, przez upokorzenia, waszą bezradność, tracenie siebie… Latorośl bez winnego krzewu usycha. Ja bez Boga uschnę, bo wydarzenia, które mnie spotkają, przeżywane bez Boga sprawią, że będę suchy i będą płonął. Jeśli będę słuchał Boga, jego Słowa, to może zrozumiem dlaczego potrzebne jest przycinanie, a wtedy będę mógł prosić o to co właściwe, cierpliwość, pokój, pokorę… i On to spełni.

III Niedziela Wielkanocna


cappellaMemoria01

Łk 24, 35 n

Może zastanawiać dlaczego Jezus tak usilnie starał się przekonać uczniów, że jako zmartwychwstały żyje. Ale z drugiej strony, to raczej nie normalne widzieć czyjąś śmierć a potem tę samą osobę żywą. Na tym polegał cud zmartwychwstania. To ja jestem, nie bójcie się, zobaczcie, dajcie mi coś do jedzenia ile zapewnień, żeby tylko uwierzyli. A ja ? Wierzę w zmartwychwstałego, tak do końca bez dodatkowych dowodów, słów, zapewnień? To dlatego jest ta dobra nowina Ewangelia, te słowa mogą wzbudzić moją wiarę, mogą w moją duszę tchnąć Ducha Zmartwychstałego Chrystusa tak, że uwierzę i będę mógł mówić innym. Chrystus Zamrtwychstał ja też razem z nim mogę powstać ze śmierci moich grzechów.

 

II Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego

S.Tommaso

J 20, 19-31

Jezus stanął mimo drzwi zamkniętych i pozdrowił uczniów słowami Pokój wam. Każdy z nas potrzebuje takiego słowa, ale ważne kto je wypowiada. Jeśli słyszymy je przez Kościół i pochodzą od Boga, to przenikają do głębin naszj duszy, zostawiają ślad. Wypowiedziane przez człowieka, uspokój się, daj spokój, tylko spokojnie, nie przynoszą efektu. Dlatego istotne jest abyśmy usłyszeli pozdrowienie Jezusa Zmartwychwstałego, który mówi: Pokój Tobie, niedowiarku Tomaszu, pokój Tobie zdrajco Piotrze, Pokój Tobie uciekinierze Janie. A mnie jak Chrystus nazwie? To określenie, które nie jest wyrzutem, ma nam uświadomić prawdę o nas samych. Pokój Tobie grzeszniku, za którego oddałem życie na krzyżu. Pokój wam i tchnął na nich Ducha Świętego by tchnienie Boga ich przeniknęło i zmieniło serce. Jezu pełen miłosierdzia miej miłosierdzie dla nas i świata całego.

V Niedziela Wielkiego Postu

Jezus 04

J 12, 20-33

Grecy chcą się dostać do Jezusa. Św. Paweł napisze o grekach, że szukają mądrości, filozofii życia. Ci o których mowa w Ewangelii chcieli zobaczyć Jezusa. Co usłyszeli: Że trzeba umrzeć dla świata, dla swoich planów samego siebie. Co to znaczy? Krzyż Chrystusa, który zwyczajowo zakrywamy w Kościołach jest tą tajemnicą. Umrzeć jak Jezus, dla innych, wziąć na siebie grzech drugiego, dać się oskarżyć, być niemym jak owca wobec strzygących ją. Czy to łatwe. Oczywiście bardzo trudne. Dlatego słyszymy, że Chrystus umarł jako pierwszy i zmartwychwstał jako pierwszy. Jest tym, kto jak u alpinistów, zabezpiecza twoją ryzykowną wspinaczkę, idzie przed tobą, wbija haki, mocuje. Jedyna trudność to uwierzyć w tę niewidzialną miłość, która zawsze będzie ci towarzyszyć jeśli weźmiesz krzyż twej codzienności.

III Niedziela Wielkiego Postu

03

J 2, 13-25

Rozmowy uczniów, przechodniów, pielgrzymów świątyni, bankierów w swiątyni Jerozolimskiej. Czego dotyczyły? Łatwo się domyślać, choć Ewangelia o tym wyraźnie nie mówi. Dotyczyły pieniędzy i handlu. Gwałtowna reakcja Jezusa, wyrzucenie kupców ze świątyni, jest reakcją na to co ludzkie w myśleniu o Bogu. „Nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Bóg kocha nas za darmo i jako pierwszy. Nie można tej miłości kupić, wyproscić ofiarami ponieważ miłość należy do natury Boga. To Bóg nas piewszy umiłował, umarł za nas gdy byliśmy jeszcze grzesznikami napisze św. Paweł w liście do Rzymian. Świątynia to nie kamienie, budynek, ani nasze wyobrażenia myśli o Bogu. Miejsce święte jest tam gdzie Jezus spotyka się ze mną. Ze mną nie obładowanym darami dla niego tylko, mną który ma puste ręce nie udaje innego niż jest. Jezus dobrze wie co się w człowieku kryje i pragnie spotkać się z nami takimi jakimi jesteśmy, egositami, przemądrzałymi, pyszałkami, chciwcami…., nie żeby nas sądzić ale by oczyszczaś nasze serca z grzechu. On jest Zbawicielem tym który posyłając Ducha Świętego może przemieniać moje życie.

II Niedziela Wielkiego Postu

06

Mk 9, 2-10

Jezus wziął ze sobą trzech uczniów, nie z kaprysu bo nie miał co robić ale rozmyślnie. Chciał by byli świadkami jego przemienienia. To wydarzenie miało przygotować Apostołów na śmierć krzyżową Jezusa. Mieli pamiętać o Przemienieniu kiedy przyjdzie zwątpienie, cierpienie i niezrozumienie Krzyża. Czy nas może ominąć krzyż w naszym życiu? Czy jest on przekleństwem? Przemienienie Jezusa ma nas zapewnić, krzyż jest potrzebny, nie sposób go ominąć w naszym życiu. Przemienie Jezusa tak jak inne ważne wydarzenia dotyczy też naszego życia. To dlatego, my poprzez słuchanie Bożego Słowa mamy spotykać Eliasza, Mojżesza i w końcu Jezusa. To spotkanie przez słuchanie, ma sprawić, że gdy nas spotka nas krzyż, cierpienie, móc je przyjąć a nie przeklinać. Nie można utracić ostatniego słowa z dzisiejszej Ewangelii po śmierci, po krzyżu, On ma powstać zmarłych. Dzięki Chrystusowi i my zmartwychwstaniemy.

 

I Niedziela Wielkiego Postu

1-Quaresima

Kuszenie Bazylika Św. Marka Wenecja

Mk 1, 12-15

Jezus na pustyni przez 40 dni. Nie ma innych ludzi jest On i szatan, Bóg i Aniołowie. Nie jest więc sam w zmaganiu się z pokusami. Może myślimy właśnie tak o Wielkim Poście. Muszę się wziąć, postanawiam, nastawię się. Tymczasem zapominamy, że bez Boga nic nie będziemy w stanie uczynić. Święty Piotr będzie nam przypominał: Chrystus raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić. Jezus na pustyni pokonał diabła i o tym fakcie mówi nam dzisiaj Ewangelista Marek. To on pierwszy pościł i modlił się, jego jałmużną było wydanie ciała za nasze grzechy, całego siebie. Wielki Post jest więc zaproszeniem aby powtarzać to co zrobił Jezus. Spotykać Boga na modlitwie, pościć od łatwizny, wygodnictwa, zaspokojenia za wszelką cenę, dzielić się tym co otrzymuje przez jałmużnę. Jezus nawołuje nas: nawracajcie się, wracajcie do Boga i wierzcie w Ewangelię, Dobrą Nowinę, że Bóg jest blisko i kocha grzeszników.

V Niedziela zwykła

ziemia swietaNa zdjęciu Galilea okolice jeziora Galilejskiego 2013

Mk 1, 29n

Jezus przychodzi do domu Szymona i zastaje tam kobietę w gorączce. Życie tej kobiety i jej choroba to jedna rzeczywistość czyli pewne wydarzenie, a drugie wydarzenie to pojawienie się Jezusa. I co się dzieje, można stwierdzić, że bez Jezusa ta kobieta dalej by chorowała. Jezus dotknął jej i gorączka ją opuściła. Tylko jeden gest i zmienia się wszystko, aż niewiarygodne. To wydarzenie spowodowało, że wielu ludzi chciało doświadczyć tego samego i Jezus wielu uzdrowił.

No tak a w moim życiu? Czy Jezus uzdrowił mnie z choroby, albo moich bliskich albo dziecko chore na białaczkę? Niestety ja takiego cudu nie doświadczyłem. Po co mi słuchać takich opowieści. Brzmią one jak baśń z innej epoki. Po co więc rozbudzać w sobie nadzieję, skoro mogę nie mieć takiej łaski od Boga. Zobacz. Jezus, kiedy go proszą: chodź uzdrów następnych wszyscy już na ciebie czekają, odchodzi w inne miejsce. Wydaje się, że nie chce uzdrawiać już więcej. Tak naprawdę to Jezusowi nie chodziło aby czynić cuda, leczyć słabości i w ten sposób zdobywać rozgłos i sławę. Tak naprawdę to pytał: Czy ty wierzysz w Syna człowieczego? Czy ty wierzysz we mnie? Czy wierzysz, że spotkanie ze mną może cię zmienić nawet jak cię nie uzdrowię fizycznie. Że po spotkaniu ze mną już nie będziesz narzekał na chorobę, na rodzinę, na twoich bliskich, nie będziesz utyskiwał a będziesz zadowolony. Kto nie bierze swego krzyża a idzie za mną nie jest mnie godzien.

IV Niedziela Zwykła

1203682815617

Mk. 1, 21n

Jezus Chrystus wszedł do synagogi. Już sama obecność Boga sprawiła, że pewien człowiek poczuł się nieswojo. Zaczął krzyczeć, protestował, bo nie chciał zmian w swoim życiu. Wiem kto jesteś - Święty Boży, przyszedłeś żeby mnie dręczyć? Chrystusa nie spotykamy by nas dręczył, ale uzdrawiał, uwalniał od lęków, zabobonów, przywiązań. Przyjście do świątyni i słuchanie słów Bożych sprawia, że tak jak w Ewangelii, Chrystus wyrzuca złe duchy, które krążą wokół nas. Te złe duchy przekonują nas do gniewu, zazdrości, pożądliwości, zemsty…. Kiedy zły duch opuszczał tego człowieka, sprawił mu cierpienie. Czy nie jest tak, że dobro coś nas kosztuje, że wymaga cierpienia. Zło jest zwykle łatwiejsze wygodniejsze, bezproblemowe. Kiedy człowiek z Ewangelii został uzdrowiony, to ludzie z boku pytali się: Co to jest? Jakaś nowa nauka z mocą? Co to jest Słowo Boga? To słowo, które uspokaja, każe milczeć zwariowanym myślom i daje pokój człowiekowi.

 

III Niedziela Zwykła

chiamata 2

Mk 1,14-20

Nawracać się to znaczy zmienić sposób myślenia. Jeśli nic nie muszę zmieniać w moim myśleniu po wysłuchaniu Ewangelii to znaczy, że nie nawracam się do Boga. Chrystus po to przyszedł na świat by objawić nam Ojca. Przyszedł mówić nam o Bogu Ojcu, którego nie znamy. Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, napisze św. Paweł. Kiedy Chrystus spotkał swoich przyszłych uczniów nad jeziorem to też wezwał ich do nawrócenia. To znaczy, zostawcie to co teraz robicie i chodźcie ze mną. Co się stało, że Piotr, Jakub, Andrzej i inni posłuchali, zostawili sieci swoją pracę, ojca, najbliższych. Może uwierzyli, że to do czego zaprosił ich Jezus, jest teraz najważniejsze. Sprawy Boże, słuchanie, patrzenie na Jezusa okazało się ważniejsze niż rodzina i praca. W życiu apostołów sprawdziło się to słowo, nawracajcie się co więcej przekonali się, że Bóg jest blisko nich i to im wystarczyło do dalszego szczęśliwego, spełnionego życia.

II Niedziela Zwykła

27-ultima-cena-giotto

J 1,35-42

Kogo szukacie? Takie jest dziś pytanie w Ewangelii do uczniów Jana Chrzciciela. Oni szukali Mesjasza, mistrza, który nauczył by ich żyć po Bożemu. Od razu można się pytać nas samych. Czy ja szukam kogoś, kto nauczył by mnie żyć. Dziś jest wiele osób, które zajmują się tak zwaną terapią psychiczną. Widać, że potrzeba takich fachowców. A terapia dla ducha. Może myślę, że już nie potrzebuję niczyich rad ani korekt. Nie potrzebuję słuchać już nikogo bo swoje wiem, życie mnie nauczyło. Tymaczasem uczniowie Jana pokazują nam dziś w Ewangelii, że warto być człowiekiem, który szuka ale nie kogo kolwiek czy czegokolwiek, warto szukać Boga. Pismo Święte mówi nam Szukajcie Boga póki pozwala się znaleźć. Dzisiejsze pierwsze czytanie daje wskazówkę: szukać to znaczy powiedzieć w sercu Bogu: Mów Panie bo sługa twój słucha. A Bóg mówi w Jego Słowie głoszonym w Kościele. Szukajmy więc Boga w Kościele, w jego Słowie w łamaniu chleba czyli w Eucharystii, póki mamy czas a on pozwala się nam znaleźć.

II Niedziela po Bożym Narodzeniu

Wang_Radiant_Light

Jan 1, 1 nn

Słowo Ciałem się stało, przyszło do swojej własności a swoi go nie przyjęli. O kim święty Jan wypowiada te słowa, o mnie czy o innych osobach? W nim było życie, On Chrystus był światłem, ludzie jednak bardziej umiłowali ciemność, powie Jezus w rozmowie z Nikodemem. Czy znowu chodzi o mnie czy o innych? Może bezpieczniej stwierdzić, ja nie przyjmuję Jezusa tak jak trzeba, to ja przez moje grzechy bardziej miłuję ciemność. Święta siostra Faustyna zwykła mówić do Jezusa, jak Ty mnie taką nędzną wybrałeś i umiłowałeś. To Chrystus jest światłością świata. Światłością to znaczy, że bez Ewangelii bez tego co Chrystus mówił i mówi w Piśmie Świętym i przez Kościół, będę myślał i mówił po mojemu nie po Bożemu. To dlatego dalsza część prologu, czyli dzisiejszej Ewangelii stwierdza: tym którzy nie z woli męża, nie z krwi, nie z porządliwości ale z Boga się narodzili. Tym co znają prawdę o sobie, Bóg daje łaskę bycia jego dziećmi. A Boże dziecko pyta się już od rana swojego Ojca, który jest w niebie: A dzisiaj co będziemy robić? Nie ja sam, ja z Tobą Ojcze bo ty wiesz lepiej.

Niedziela Świętej Rodziny Maryi, Józefa i Jezusa

psad

Z listu Episkopatu Polski: W pochylonych nad małym Jezusem Maryi i Józefie odkrywamy tajemnicę miłości rodzinnej – mieć czas na to, aby się zatrzymać, pobyć ze sobą, porozmawiać, szukać miejsc i sytuacji, które pozwolą na budowanie trwałych więzi. Nie mogą być one oparte na wykorzystywaniu innych do własnych celów, ale mają być owocem pogłębionej miłości opartej na darze z siebie. Święta Rodzina, jak wiemy z opisów biblijnych, nie posiadała wiele majątku. Jednak zawsze, kiedy spoglądamy na żłóbek, odkrywamy radość Rodziców, którzy z zachwytem wpatrują się w Boże Dziecię i choć doskwiera im chłód, to cieszą się sobą, cieszą się miłością, cieszą się obecnością Boga wśród nich. Każda rodzina ma w sobie coś z tej Rodziny Nazaretańskiej. Każda rodzina potrzebuje pielęgnować w sobie ten zachwyt nad miłością. Tam, gdzie jest miłość, samotność nie istnieje.

IV Niedziela Adwentu rok B

Łk 1, 26-38

Zakończyły się rekolekcje. Ojciec Stanisław mówił prosto o małżeństwie, rodzinie, dzieciach. Są prawdy, które zapominamy. A Kościół przez przepowiadanie, przypomina nam, kiedy Bóg nam błogosławi i co błogosławi a co nie. Dziś Ewangelia przypomina nam Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Bóg może zmienić moje życie, przez Słowo, sakramenty, przez wydarzenia. Dwie kobiety spotykają się dziś w Ewangelii, Elżbieta i Maryja. W ich łonach są Jan i Jezus. Obie błogosławią Boga choć nie do końca rozumieją tajemnicę poczęcia ich dzieci. W modlitwie Kościoła w tych dniach powracają słowa: aby Bóg zastał nas przygotowanych na jego spotkanie i pełnych wdzięczności. Maryja i Elżbieta wypełniły w swoim życiu tę modlitwę. Maryjo, Elżbieto módlcie się za nami grzesznikami.

Clipboard05

III Niedziela Adwentu rok B,

J 1, 6-8, 19-28

I znowu słyszymy o Janie Chrzcicielu. Ludzie widzieli jego symboliczne zachowanie, ubiór, słuchali jego słów i pytali się: Kim jesteś? Jan najpierw odpowiadał. Nie jestem nikim za kogo mnie uważacie. Jestem głosem wołającym na pustyni. Dlaczego na pustyni? Bo taką pustynią jest moje serce. Oschłe wobec Boga. Potrzeba tam głosu proroka, by wołał, by tak jak prorok Ezechiel, wypowiadał Boże Słowa nad zeschłymi kośćmi a wtedy one ożyły. Jan Chrzciciel ma podobne zadanie. Nasze serce w Adwencie to pustynia. Potrzeba takiego głosu Jana Chrzciciela, a więc Kościoła z jego prorocką - mówiącą misją.  Słowo Boże słuchane we wspólnocie Kościoła może na roratach,  sprawi, że będzie w nas więcej modlitwy, że damy jałmużnę, że podejmiemy post i wyprostujemy nasze ścieżki ku Bogu.

06

II Niedziela Adwentu rok B,

(Mk 1,1-8)
Jan Chrzciciel jest postacią, którą Kościół przypomina nam podczas adwentu. Potrafił wyrzec się wygody by poświęcić się misji ogłaszania nadejścia Jezusa. Wiedział, że nie można milczeć, trzeba wołać, nawet na pustyni, prostujcie scieżki dla Boga, przygotujcie dla niego drogę. Co to znaczy dla mnie. Prostować drogę do Boga. Prostota jest drogowskazem, który wskazuje drogę do Boga, prostować drogę może oznaczać, żeby w stosunku do Boga nie kręcić, nie jak mówimy owijać w bawełnę, mówić prawdę. A jaka jest prawda o mnie, którą mogą bez lęku I błędu wypowiadać wobec Chrystusa. Mogę mówić, Jezusie Synu Dawida, ulituj się nademną grzesznikiem. To dlatego, ludzie na pustyni wobec Jana wyznawali grzechy, wyznaniem prostowali to co skrzywili, zepsuli przez co oddalili się od Boga. A Jan im ogłaszał, za mną idzie mocniejszy odemnie, On będzie was chrzcił Duchem Świętym. Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Już nie jesteśmy sami by prostować nasze ścieżki. Bóg nam dopomaga.

Giovanni

I Niedziela Adwentu rok B,

Mk 13, 33

Jak było za dni Noego. No właśnie jak było wtedy kiedy żył Noe. Ludzie zachowywali się tak jak my dziś, rozmawiali, odwiedzali się, kupowali, jedli, pili, spali, normalne czynności. I pewnego dnia przyszedł potop i zatopił wszystkich. Dzisiaj Kościół przypomina nam, żeby czuwać to znaczy być przygotowanym na spotkanie z Bogiem. Jeśli nie nastąpi ono w formie końca świata jak mówił Chrystus to na pewno w momencie naszej śmierci. Noe za swoich czasów budował Arkę. Czy ludzie nie mówili do niego, tracisz czas, wierzysz w jakieś głupie przepowiednie o potopie. Może patrzyli na jego wysiłki i pukali się w czoło. Po co ci to. Arka jest symbolem Kościoła. Też można się zapytać. Po co ci te modlitwy, adwent, ranne wstawanie, dodatkowe umartwienia, jakieś roraty, po co to wszystko? A Kościół chce nas przygotować na spotkanie z Bogiem. To po to jest kalendarz kościelny i adwent, czyli oczekiwanie na Chrystusa. Ogłoszono nam, że się narodził, i że przyjdzie powtórnie sądzić żywych i umarłych, a my dziś żyjemy w czasie między jednym i drugim przyjściem, pokornym i chwalebnym. Oczekujmy wytrwale, przez post, modlitwę i jałmużnę.

pantokrator5

 

XXXIV Niedziela Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Mt 25, 1…

Czcijmy Chrystusa w innych poprzez miłosierdzie, napisze jeden z Ojców Kościoła wschodniego, nie przez słowa ale czyny. Ewangelia wyjaśnia, byłem głodny, spragniony, nagi, chory… , czy nie są to sytuacje, których sami doświadczamy we własnym życiu. Pan Bóg daje nam odczuć głód ducha, duszy aby potem wskazywać innym miejsce gdzie możemy być nasyceni. Pismo Święte wspomina o głodzie Bożego Słowa. Możemy to odnieść do naszego wnętrza. Pragnienie Boga jest też częścią naszej egzystencji, przypomina św. Augustyn. Sami więc, najedzeni i napojeni nie możemy być obojętni na innych. I nie chodzi tylko o nasycenie ciała. Przecież można być najedzonym, napojonym odzianym, otoczonym znajomymi i jednocześnie cały czas biedaczkiem potrzebującym wsparcia. Jeśli Pan Bóg jest moim pasterzem to niczego mi nie braknie, śpiewamy w dzisiejszym psalmie. Jeśli Bóg będzie moim pasterzem to zaprowadzi mnie na łąki gdzie będę nasycony. Zaprowadzi tam gdzie słyszy się Boże Słowo, uczestniczy w Eucharystii i tam będę też przyprowadzał innych. A wtedy usłyszę, wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mnie uczyniliście.

thumb[1]

XXXIII Niedziela zwykła Mt 25, 14-30

Zwykliśmy mówić, otrzymałem pewien talent od Boga powinienem go rozwijać. Ale dzisiejsza przypowieść nie jest o talencie w potocznym rozumieniu tego słowa. Pan czyli Bóg daje ponad 30 kg srebra za, które obdarowany może spokojnie żyć przez co najmniej kilkanaście lat. Św. Hieronim napisze w komentarzu do tej ewangelii, że dwa talenty oznaczają zrozumienie i działanie. Zrozumienie czego, woli Pana Boga, jego Słowa skierowanego do mnie. A działanie polegałoby na postępowaniu według tego Słowa. Zrozumiałem, że mam pojednać się z moim przeciwnikiem, działam. Zrozumiałem, że marnotrawię czas na telewizję czy komputer, działam. Zrozumiałem, że mam innym mówić o Bogu co zrobił w moim życiu, działam. Puściłem w obrót Słowo, które przyjąłem do swojego serca. Zaryzykowałem dla Boga, moje pieniądze, mój święty spokój. W oczach innych straciłem twarz, ale zrobiłem to dla Boga. Dostałem dwa talenty kilkadziesiąt lat, i mogę usłyszeć po koniec mojego życia, dobrze sługo, służyłeś - wejdź do radości swego Pana. Mogę też zakopać talent w ziemi, która jak również tłumaczy św. Hieronim, może być symbolem przywiązania do świata. Ziemskie rzeczy, osoby, przywiązanie, układy, zależności, nie pozwalają mi ryzykować dla Boga. Talent leży zakopany w ziemi. Tak głęboko jak jesteś w ziemi osadzony, jak jesteś zaprzątnięty tym co ziemskie twoimi planami a może nawet o dziwo rozwijaniem twoich talentów. To Słowo jest prorockie to znaczy ma nam otwierać oczy, i szczerze przyznawać się co robimy, a potem jeśli uznaliśmy że nasze życie nasz talent jest zakopane w ziemi, mamy się nawracać.

dsc_0207_1

XXXII Niedziela zwykła

Jan Paweł II mówił podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski:

„Kościół przyniósł Polsce Chrystusa - to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa. I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski - przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia”.

Dziś obchodzimy wspomnienie konsekracji Bazyliki Laterańskiej, Kościoła Biskupa Rzymu, Matki wszystkich świątyń. To w świątyni usłyszeliśmy o Chrystusie a ogłosił nam to Kościół w osobach prezbiterów, katechetów, naszych bliskich. Dziękujmy Bogu za ten dar, że dał nam Kościół wspólnotę ludu wierzącego w Boga i głoszącego Chrystusa innym.

lateran 02

XXXI Niedziela zwykła Łk 23, 44

Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy z umarłych, napisze autor listu do Koryntian. Te słowa mają dać nadzieję nam, którzy patrzymy na groby naszych bliskich i zastanawiamy się co jest dalej za granicą niewidzialności. Potrzeba było śmierci na krzyżu, odrzucenia, osamotnienia, doświadczenia, że nawet na przyjaciół nie ma co liczyć, żeby potem dokonało się zmartwychwstanie. Śmieć jest nieprzyjacielem człowieka i jak słyszymy dziś w Słowie, zostanie pokonana. Śmierć jest konsekwencją grzechu, nie jakiegokolwiek, konkretnego: zapomnienia o Bogu, obojętności, lekceważenia nauki Chrystusa. Codziennie grzeszymy czy sobie to uświadamiamy czy też żyjemy w błogim przekonaniu o własnej doskonałości. Bez zmartwychwstania Chrystusa nasz grzech wobec Boga i bliźniego doprowadziłby do śmierci wiecznej. Tymczasem Chrystus oddał za nasz życie gdy byliśmy jeszcze grzesznikami i tę prawdę mamy sobie dziś uświadomić. Nasi bliscy umierają i my również, umrzemy, to jednak dzięki Jezusowi Chrystusowi możemy żyć dalej, nasze życie nie musi się już skończyć. Trzeba nam zwrócenia się do Boga aby tak jak dziś oczyszcza nas z grzechu, w przyszłości w godzinie śmierci, oczyścił nas z wszelkiej zmazy i przedstawił Bogu Ojcu jako swoje dziecko.

img_5

XXX Niedziela zwykła Mt 22, 34

Największe przykazanie. Co to znaczy? Przypominam ci … Będziesz miłował. Przypominam ci bo zapominasz codziennie, kto jest Bogiem i że nie ma innego poza Bogiem prawdziwym żywym. Dlatego Bóg przypominając najważniejsze słowa mówi, będziesz miłował z całego serca, duszy i całym umysłem. Całym sobą to znaczy nie sentymentem nie racjonalnie z wyrachowania ale każdą cząstką swego ciała i duszy. Czy tak kocham Boga? Ja tak nie umiem. Po co więc przykazanie. Po to, by nam przypomnieć co jest w życiu najważniejsze. Miłość do Boga i do drugiego człowieka. Jezus Chrystus wypełnił swoim życiem to przykazanie i nas zaprasza by przyjąć to pouczenie, słowo, by ono powracało jak refren: Słuchaj Izaelu człowieku Boga, który zawarł z tobą przymierze na chrzcie świetym, słuchaj: Kochaj Boga całym sobą i bliźniego tak jak siebie. A jak kochać bliźniego, Chrystus pokazał na krzyżu, nie ma większej miłości od tej gdy ktoś swoje życie oddaje dla i za bliźniego.

cruce

XXIX Niedziela zwykła, Mt, 22, 1n

Taka prosta reguła oddać Cezarowi co cesarskie a Bogu co boskie. Wydaje się, że wystarczy usłyszeć i już to wykonaliśmy. Tymczasem patrzmy na Chrystusa, który nam w wierze przewodzi i ją udoskonala, tak naprawdę to On wypełnił podaną przez siebie regułę. Ogołocił samego siebie mimo że był Bogiem, oddał nawet ostatnią szatę, tę oddał cesarskim żołnierzom. Bogu natomiast oddał swoje ludzkie życie. A my, szczerze czy oddajemy dzisiejszym cesarzom to czego od nas wymagają, czy nie mówimy jacy to oni źli, niesprawiedliwi, jakie nieludzkie ciężary nakładają? A Bogu czy oddajemy całe nasze serce, całą naszą wolę, nasze siły i myśli? Sądzę, że właściwa odpowiedź brzmi, nie. Co więc uczynić z tą Ewangelią, czy jest niewykonalna? U ludzi wiele rzeczy jest niemożliwych ale nie u Boga. Skoro Chrystus wypowiedział takie Słowo, to znaczy, że można i należy je wypełniać, nie o moich siłach bo nie dam rady. Mogę zwrócić się do niego ukrzyżowanego, który na Krzyżu oddał Bogu co Boskie a cesarzowi co cesarskie.

Dscn3207

XXVIII Niedziela zwykła, Mat, 21, 33

"Zapraszam na ucztę", to to słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Odpowiedź współczesnego człowieka, moja i twoja, brzmi tak jak w przeszłości, nie dziękuję, mam coś innego do załatwienia, coś innego niż ty Boże mnie zadawala, interesuje.

Co to za zaproszenie? Czy chodzi tylko o Mszę Świętą, ucztę słowa i Ciała i Krwi Chrystusa. Uczta to obraz przebywania z Bogiem nasycenia bycia w pełni zadowolonym, spełnionym. To przebywanie z Bogiem to modlitwa, ale bez pośpiechu, to cisza nie zmącona hałasem świata, to słuchanie i czytanie Bożego Słowa. Bóg do niczego nie zmusza tylko zaprasza, a co wydaje się bardziej interesujące od tego zaproszenia? Pole czyli praca, kupiectwo czyli zarabianie pieniędzy, czy nasze plany, których nie chcemy zmieniać. Zaproszenie wydaje się przychodzić znienacka, niespodziewanie, przyjdźcie już teraz, nie zwlekajcie. Pan Bóg nie zniechęca się, zaprasza nas do komunii  z sobą nieustannie. Na ucztę przychodzą inni niż wcześniej zaproszeni, bo Bóg woła nas bez naszej uprzedniej zasługi, nie trzeba nam zasługiwać na jego miłość. Ale uwaga, do sali biesiadnej wszedł ktoś nie ubrany. Ktoś kto wiedział gdzie jest zaproszony i nawet się nie przebrał, nie zrzucił z siebie starego ubrania, nie okazał wdzięczności przez swój strój. Za swoją obojętność wobec zaproszenia został wyrzucony na zewnątrz. Przestroga dla nas, wielu jest powołanych do nieba ale niewielu wybranych czyli wiernych i wytrwałych w odpowiadaniu na codzienne wołanie Boga

 

 

DSC_3501.

 

XXVII Niedziela zwykła, Mt 21, 33...

Dziwna sytuacja w Ewangelii, którą czytamy dziś w Kościele. Rolnicy najęci do pracy w cudzej własności, zabijają syna właściciela licząc, że w ten sposób winnica w której pracują będzie należała do nich. Głupota - jak najbardziej, brak poszanowania prawa – oczywiście, krótkowzroczność najemników. Czy tylko oni są tacy głupi. A jakie są nasze postawy wobec Boga? Czy naprawdę w głębi serca jesteśmy przekonani, że świat nie jest naszą własnością, ani nasze życie, ani bliscy ani to co posiadamy ani nasze pieniądze? Codziennie kiedy to ja decyduję, co robić, jak postępować to może mi się wydawać, jak tym robotnikom w winnicy, przecież to wszystko jest moje. Każdy grzech jest buntem wobec Boga, zabójstwem Słowa, które Bóg mi zostawił abym go strzegł. Każdy z nas jest powołany do małżeństwa, samotności, wdowieństwa, … itd. I można się przeciw temu powołaniu buntować. Bez Boga bez właściciela winnicy ułożę to wszystko lepiej po mojemu i wtedy przychodzi grzech tzn. bunt przeciw Bogu. I można grzeszyć, co więcej robimy tak. A dziś Ewangelia wzywa nas do nawrócenia. Nie ty jesteś właścicielem winnicy. To czego pragnie Bóg od ciebie, to byś mu oddał plon swojego powołania; miłość i jedność w małżeństwie, wierność w kapłaństwie, posłuszeństwo w rodzinie.

 

Dscn3204

 

Kościół jako statek Boży zmierzający do portu zbawienia.

 

Na XXVI Niedzielę rok A, Mt 21,28…

Idę do winnicy, idę do Kościoła a może idę mówić do ciebie Boże, modlić się. Ze strony Pana Boga, jest ciągłe oczekiwanie na nas, na odwzajemnienie jego miłości. Dziecko chodź do mojej winnicy, tam gdzie mnie spotkasz….. I nasza odpowiedź …. Idę Panie…. Czy nie zachowujemy się jak dzieci, kiedy prosimy by odrobiły lekcje, przerwały zabawę, by pomogły posprzątać nawet zanieść talerze do kuchni. One też odpowiadają już idę, już pomagam. I nie idą. Pan Bóg jest cierpliwy wobec nas. Może oczekuje prostego nie chce mi się, nie mam ochoty się modlić, iść do Kościoła. Bóg oczekuje szczerości, która wyraża też naszą słabość. Wtedy może stać się to o czym mówi dzisiejsza Ewangelia, syn nie chciał iść do winnicy ale się przemógł, zrobił ten pierwszy trudny krok. Drugi z Synów Boga z dzisiejszej Ewangelii po prostu się nawraca, rozpoznaje swój grzech, uznaje go i chce to zmienić. Bóg przychodzi z pomocą naszej słabości, powie św. Paweł. Panie pomóż mi nawracać się i znajdować drogę do twojej winnicy, żeby było mi po drodze do Ciebie.

 

Dscn3206

Na ilustracji Jonasz co uciekał przed Bożym powołaniem.