Francja, rząd chciał limitować modlitwę

Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna w depeszy z dnia 28 listopada 2020r., rząd Francji działa niesprawiedliwie wobec Kościoła. Poniżej treść depeszy po ogłoszeniu decyzji rządu. Po zaskarżeniu decyzji rządu Francuska Rada Stanu przyznała, że restrykcje były nieproporcjonalne i dyskryminujące.

W wielu francuskich diecezjach proboszczowie nie dostosują się jutro do narzuconego przez rząd ograniczenia liczby wiernych na publicznych Eucharystiach. Wyznaczony dla wszystkich religii próg to 30 osób, bez względu na to, czy nabożeństwo odbywa się małej sali modlitewnej czy na przykład w mogącej pomieścić 25 tys. wiernych bazylice św. Piusa X w Lourdes. Wielu biskupów wezwało proboszczów, by pilnie zachowywali środki ostrożności, ale przyjmowali na Eucharystię wszystkich, którzy się zgłoszą.

Dziennik “Le Figaro” zauważa, że we Francji mamy dziś do czynienia z buntem biskupów. Przewodniczący episkopatu abp Eric de Moulins-Beaufort zapewnia, że nikogo nie zachęca do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Zauważa jednak, że rozporządzenia rządu są dla proboszczów niewykonalne. Na jakiej podstawie bowiem mają decydować, kto będzie mógł uczestniczyć we Mszy, a kto nie? Na nic się też nie zda mnożenie niedzielnych Eucharystii. Jeden z proboszczów wyliczył, że na Boże Narodzenie musiałby ich odprawić 66.

Dlatego Episkopat ponownie odwołał się do Rady Stanu, która już raz w maju zniosła rządowe obostrzenia odnośnie do miejsc kultu. Biskupi przewidują też wykorzystanie innych procedur prawnych, w których rządowi zarzucone zostanie nadużywanie władzy. Procedury te wymagają jednak więcej czasu i nie przyniosą natychmiastowych efektów. Abp de Moulins-Beaufort zauważa, że w obecnej sytuacji, kiedy to państwo w imię bezpieczeństwa czy ochrony zdrowia radykalnie zaostrza kontrolę obywateli, wszyscy powinni zachować szczególną czujność i dbać o zachowanie podstawowych swobód. Zdaniem przewodniczącego episkopatu rząd zakazując kultu, przekroczył swe kompetencje.

Tymczasem o zastosowaniu się do rządowych instrukcji każdy biskup decyduje osobno. Wielu z nich upoważniło już proboszczów do nieliczenia się z rządowym zakazem, przy zachowaniu jednak innych środków bezpieczeństwa. Arcybiskup Strasburga przypomina, że ukończył politechnikę, zna tabliczkę mnożenia i sam potrafi ustalić liczbę wiernych proporcjonalnie do powierzchni kościoła. Ordynariusz diecezji Perpignan oświadczył, że bierze osobistą odpowiedzialność za wpuszczanie na Msze wszystkich, którzy się zgłoszą. Arcybiskup Paryża stwierdził, że 30-osobowy limit to totalna głupota. Teraz tylko czeka, czy w niedziele rząd roześle po kościołach policjantów z pałkami.